30 lipca 2007

Dzien przed wyjazdem :)

Dzisiejszy dzien minal pod znakiem przygotowan do wyjazdu. Zrobilem dzis rzecz niebywala a mianowicie po niemal 6 miesiacach od 18stki zlozylem podanie o dowod :D Jest to niebywaly wyczyn i jestem z tego dumny, teraz to juz tylko poczekac miesiac i otrzymam swoj dokument tozsamosic :) Wlasciwie nie mam pojecia po co mi on... chyba, ze do rozpoznania zwlok jak akurat by mnie cos sieklo. Bronilem sie przed nim, bo po otrzymaniu dowodu staje sie tym starym, odpowiedzialnym i nudnym doroslym. No dobra... tak naprawde chodzilo o to, ze nie chcialo mi sie a pozniej to juz nie mialem kiedy isc do urzedu :P
Zrobilem tez kolejna niebywala rzecz... Poszedlem do fryzjera... hihi, pewnie ze 3 miesiace zapuszczalem juz swoja bujna plereze :D Ale nie to jest ciekawe. Ciekawsze jest to, ze chyba po ponad 10 latach strzygl mnie dzis facet... mlody i z dosc dziwna fryzura. Troche sie na poczatku zmieszalem, bo nie ukrywam wole mlode fryzjerki :P Bylem na poczatku dosc niezadowolony, ale facet okazal sie dobrym fachowcem i nawet milo mi sie z nim gadalo. Chociaz zaczalem miec pewne watpliwosci gdy kropla splynela mi po skroni na policzek a on otarl ja delikatnie zewnetrza strona dloni... Dobrze, ze to byl tylko pojedyncze zdarzenie :P
O 19 spakowalem juz na busa swoj kochany rowerek i bagaze. Jutro o 6 rano wyjazd. Mam pewne watpliwosci bo miesiac nie jezdzilem ale przeciez tak jest co roku ;)
Zyczcie mi udanej zabawy w Szklarksiej Porebie. Wracam za 10 dni.

26 lipca 2007

A to kto?

A coz to za urocza dwojka szkrabow wybierajacych sie do 1 klasy?
Swoja droga jak ja moglem miec koszulke w spodenkach :D



Komandos

Zaraz beda rodzice, przyjezdzaja na kilka godzin zeby zabrac psa do weterynarza i aby dogladnac jak ma sie ich potomek. Heh, oczywiscie przed ich przyjazdem wyczyscilem idealnie lodowke, teraz to tam jest tylko swiatlo. Niech mysla, ze ja tu narozniki mebli obgryzalem :D Dzis bylem o 6 rano w robocie, jutro tez tak ide. Niezly szok gdy sie tak zwykle o 12 wstawalo...

A czemu taki tytul? Bo przeczytalem cos co mi sie spodobalo... Nawiazuje do reklamy jakiejstam wody mineralnej i taniego wina marki "komandos".

"Jesli jest sie tym co sie pije to ja zostane komandosem."

25 lipca 2007

Maly M

To zupelnie nielogiczne, ale wlasnie wrocilem z nocki, jest calkiem wczesna pora i cos mnie natknelo aby przedstawic wam malego M.

24 lipca 2007

Survival

Zdaze pojsc na zakupy czy umre z glodu? To moj problem dnia ktory udalo sie rozwiazac. Wlasnie wpieprzam co popadnie i lece na nocke.

No dobra :)

Wlasnie pisze swojego pierwszego posta, no coz, nie wiem czemu akurat to robie, ale widocznie cos we mnie uznalo, ze warto. Jest noc, a mnie cos natchnelo aby w taki sposob podzielic sie swoimi myslami.
Mam wakacje, niestety narazie tylko z nazwy. Od jakiegos czasu sporo pracuje, nagle okazalo sie, ze mam 3 roboty na umowe-zlecenie. Jest ciezko, bo na dodatek siedze sam w domu z psem. Rodzice na wakacjach a ja tu jakos staram sie przezyc;) Oczywiscie, nie jest zle, ale gdy idzie sie na 2 etaty do roboty dodatkowo wszystko w domu robi samemu to troche brakuje czasu. Ani sie czlowiek nie wyspi, anie nie naje porzadnie ani nie zabawi. Ale przeciez "wazne, ze dingi leca" jak to powiedzial pewien "zielony" z Agory (drukarni w ktorej pracuje). Plan jest taki, ze "dingi" beda lecialy pierwszy miesiac wakacji a drugi bedzie juz tylko poswiecony na ich wydawanie. Najpierw 1,5 tyg. w Szklarskiej Porebie jak co roku z klubem. Pozniej maly plan o wyjezdzie w tatry z plecakami, jak narazie tylko z kolega, ale mam nadzieje, ze kogos jeszcze naklonimy do wyjazdu. Juz nie moge sie doczekac tych widokow, calodziennych wedrowek i tego powietrza...
Niestety praca i przemeczenie nie pozwalaja mi na treningi... Biedny Cube stoi tylko jako posag w moim pokoju i czeka... nie wiem jak dlugo jeszcze, narazie czeka 3 tygodnie...
Wczorajszy dzien to totalna rozsypka, dopiero teraz dochodze do siebie. Najpierw nocka w Agorze a pozniej na 6 rano do drugiej roboty. Zero snu... Wlasciwie wszystko bylo ok, ale gdy wrocilem juz do domu bylem wycienczony. Glodny, niewyspany i obolaly. Zycie jak na froncie :) Gdy zasnalem po wyjsciu z psem oczywiscie obudzil mnie tel. od mamy:P nie ma to jak troska o synka, tylko czemu wlasnie wtedy gdy zlapalem "pierszy sen". Dalej gdy zasnalem okolo 15 spalem do 21. Z poczatku gdy sie obudzilem nie mialem pojecia o co chodzi, bylo juz troche ciemno. Kompletna rozsypka, na dodatek czulem sie jak po dobrej imprezie. Wlasciwie dopiero gdy sie najadlem i przeszedlem z psem troche odtajalem. Dlatego chyba tez pisze ta notke. Po prostu po godzinie 1 w nocy jestem wyspany i dobrze sie czuje. To nie jest normalne... Przestawiony tryb zycia o 180 stopni nie jest zdrowy ani wygodny... Byle do konca miesiaca...
Wlasciwie juz chcialem konczyc, ale tak nasunela mi sie pewna sprawa. Czy nie sadzicie, ze zaloba narodowa z powodu wypadku pielgrzymow to jeden z przejawow choroby naszego panstwa? Ok, jest niesamowita tragedia, fakt. Z tym sie zgadzam. Ale przez weekend na naszych drogach ginie podobna liczba osob i co? Oni sa nie wazni? Przeciez zaloba powinna byc co weekend... No tak oni nie sa pielgrzymami to sie nie licza...